Wywiad z młodym Pielęgniarzem

Wywiad z młodym Pielęgniarzem Dawidem Grabowskim i Przewodniczącą Okręgowej Rady Pielęgniarek i Położnych w Gdańsku Panią Anną Czarnecką.

Jaki czynnik przyczynił się u Ciebie do kształcenia się i podjęcia pracy w zawodzie pielęgniarza?

          Już w latach dziecięcych zafascynował mnie świat medycyny. Uczyłem się z atlasów anatomicznych różnego rodzaju nazw narządów wewnętrznych: ich położenia, struktury oraz funkcji, jakie pełnią w organizmie człowieka. Pamiętam, kiedy z koleżanką bawiliśmy się w zawód lekarza i pielęgniarki. Korzystaliśmy z różnego rodzaju zabawkowych sprzętów stosowanych w ochronie zdrowia: strzykawki, młotka neurologicznego, stetoskopu, termometru oraz plastikowego pojemnika z tabletkami. Każde z nas symulowało poszczególne objawy chorobowe: kaszel, ból, stan nieprzytomności lub drgawki. I co ciekawe, wiedzieliśmy, z jakich przyrządów musimy skorzystać w czasie pokasływania lub innych objawów/schorzeń.

         Kolejnym bodźcem do podjęcia przeze mnie kariery pielęgniarskiej była chęć niesienia pomocy drugiemu Człowiekowi oraz instynkt czuwania. Zanim położę się spać, muszę wejść do pokoju i ocenić, czy moja babcia żyje: czy oddycha, czy klatka piersiowa się unosi i opada, czy reaguje na bodźce, czy występuje jakiś odruch w postaci zmiany pozycji w czasie snu. Tego rodzaju obserwacja jest dla mnie bardzo istotna w opiece nad życiem ludzkim. Tak już mam od wielu lat…

Jaki jest Twój stosunek do archaicznego wizerunku pielęgniarki?

          Odkąd jestem pielęgniarzem, to powiem szczerze, że nigdy nie napawał mnie zachwytem strój pielęgniarek w tamtym okresie. Przypominał on bardziej siostrę zakonną w długim fartuszku i czepku jako bezbronną szarą kobietę pełną pokory, która wypełnia posługę dla reszty personelu leczącego. Cenię historię, lecz warto wzmacniać pielęgniarstwo i nasz wizerunek – na miarę XXI wieku. Medycyna dynamicznie się rozwija, a my z nią!

         Jednym z atrybutów, jaki niegdyś nosiły pielęgniarki, był czepek, który z jednej strony sprawiał, że włosy utrzymywały się pod materiałem, zaś z drugiej powodował dyskomfort podczas świadczenia czynności pielęgniarskich przy chorym. Starsze Koleżanki wspominają, że przez wiele godzin noszenia wyrywał lub przerzedzał włosy. Sentyment po pielęgniarskim czepku pozostaje, lecz dobrze, że obecnie pozostał jedynie symbolem i częścią stroju galowego, czyli używanego podczas ważnych uroczystości. Ubierany jest również w nieustającej niemal walce o nasze godne warunki pracy i płacy. Marzę, aby wysłuchiwany wreszcie był nasz dialog, przecież mamy tak wiele argumentów…

         Owszem, ubiór pielęgniarski od dawna kojarzy się społeczeństwu jako ubiór personelu pomocniczego, zwłaszcza osobom starszym, lecz nie tylko. Stereotypy o personelu średnim nadal funkcjonują i to niestety nawet w nowoczesnych wydawałoby się mediach. Nawet politycy czasami tak o nas mówią, jakby nie wiedzieli, ile lat i ile godzin musimy teraz studiować, aby zostać pielęgniarką czy pielęgniarzem. Ilość godzin na naszym kierunku jest tak duża, że wiele innych kierunków zrobiłoby się dwa razy, czyli np. licencjat do kwadratu. Pielęgniarstwo to bowiem nie jest ani prosta, ani łatwa sztuka i wiąże się z wielką, wielką odpowiedzialnością. Musimy uświadamiać społeczeństwo o swojej nowej roli, szerokiej wiedzy, umiejętnościach, uprawnieniach i zadaniach. Polityków i media również. OKREŚLENIE „personel średni” powinno już dawno – jak w innych krajach UE – odejść do lamusa! Podobnie reagujemy również na określenie „siostro”. Jeśli jednak starsza Pani/Pan zwraca się do pielęgniarki: „siostro”, nie powinno się okazywać żalu, frustracji, albowiem starsi ludzie traktują tę profesję serdecznie, z atencją, jako kogoś, kto nieustannie czuwa nad chorymi. Według nich pielęgniarka to taka „siostra”, która udzieli pomocy na każde skinienie/prośbę. Warto z szacunkiem i stoickim spokojem wyjaśnić osobie w wieku podeszłym swoje stanowisko dotyczące słowa „siostra” i do kogo ono się odnosi – oczywiście jeżeli czujemy taką konieczność.

         Bardzo często jest tak, że chorzy zwracają się do mnie: „Panie Doktorze”. Mówiąc szczerze, jestem zadowolony, gdy mnie tak nazywają i uśmiecham się, lecz od razu wyjaśniam swoje stanowisko zawodowe i się przedstawiam. Dla naszego społeczeństwa mężczyzna ubrany w biały fartuch to lekarz, ponieważ od lat zawód pielęgniarki był domeną kobiecą. W Polsce mamy już jednak coraz więcej Pielęgniarzy.

         Najbardziej jestem oburzony i reaguję na to, gdy młodzi ludzie, najczęściej młodzież, ale także „dowcipni panowie” przechodzący kryzys wieku średniego, twierdzą, że „piguła” to kobieta, która nieustannie siedzi w dyżurce z panem doktorem i popijają kawkę. Ta sytuacja to namiastka tego, jak niektórzy ludzie przez niewłaściwy pryzmat widzą profesję pielęgniarki. Nie zasługujemy na to i jest to wielce krzywdzące! Cóż jednak, skoro – proszę zrobić próbę i wpisać w Google grafika słowo „pielęgniarka”, a potem „nurse”. Niestety, gdy wpiszemy polski wyraz, wyskakują… sexy wizerunki mające mało wspólnego z naszym profesjonalizmem. Trzeba to koniecznie zmienić, tak samo jak postrzeganie naszych profesji w naszym kraju. „Nurse” natomiast wizerunkowo przedstawiana jest zupełnie inaczej. Musimy nad tym popracować!

         Miałem w pracy sytuację, gdy jeden z mężczyzn podczas wykonywania zabiegów pielęgniarskich z zaskoczenia dotknął pielęgniarkę w sposób, na jaki absolutnie nie powinien sobie pozwolić. Słyszałem też niejednokrotnie seksistowskie teksty. Jednak nigdy wobec lekarek. I właśnie takie kompromitacje skutkują brakiem szacunku do wizerunku pielęgniarki.

         Co jest z naszym społeczeństwem? Może warto też, abyśmy ZACZĘLI SIEBIE WZAJEMNIE SZANOWAĆ I REPREZENTOWAĆ GODNOŚĆ PIELĘGNIARSKĄ… Naszym zadaniem jest ciągłe budowanie i szanowanie naszego wizerunku zawodowego. To, jak nasz wizerunek jest postrzegany w oczach zespołu terapeutycznego i społeczeństwa, zależy od nas – od naszego codziennego zachowania. To ta codzienność de facto rzutuje na resztę/na całość. Mogę się pochwalić, że mam na tyle wiedzy medycznej z pielęgniarstwa klinicznego, że jestem w stanie zapewnić chorym bezpieczeństwo. Podkreślam swoją wiedzę oraz swój profesjonalizm i wykorzystuję je – oczywiście w ramach uprawnień. W żadnym wypadku ze względu na swoją prezencję, zachowanie nie czuję się poniżony, uległy, pomiatany – i nigdy bym na to nie pozwolił. Wręcz przeciwnie, odczuwam satysfakcję, gdy lekarze oraz inni członkowie zespołu interdyscyplinarnego chwalą mnie za otwartość, szczerość i chęć współpracy oraz wiedzę. Florence Nightingale powiedziała podczas ślubowania pielęgniarskiego: „Będę lojalnie pomagać lekarzowi”.

         Tak, dziś możemy powiedzieć: „Będę współpracować z lekarzem w ramach moich kwalifikacji i na zasadach wzajemnego szacunku – na rzecz naszych wspólnych Pacjentów, lecz pamiętam również o swojej autonomii i uprawnieniach zawodowych/ustawowych”.

         Szanuję historię oraz emblematy i symbolikę zawodu pielęgniarki, ponieważ do dziś na dyplomatoriach są wzruszającym wystrojem przyrzeczenia pielęgniarskiego. Zachęcam całe młode pokolenie pielęgniarskie, ale i starsze do budowania nowoczesnego wizerunku naszego zawodu poprzez wiedzę, otwartość, podejmowanie znaczących decyzji w zespołach interdyscyplinarnych. Nie opierajmy się na tym, co było i że zawsze tak było… Robiąc bowiem ciągle tak samo i to samo, nie możemy oczekiwać innych efektów – jak mawiał Albert Einstein. Widzę jednak, że innych efektów i innej rangi oraz docenienia oczekuje jednogłośnie całe nasze środowisko zawodowe.

WEJDŹMY W KOŃCU MENTALNIE W XXI WIEK.

Czy Twoim zdaniem dzisiejsza pielęgniarka powinna posiadać swój osobisty stetoskop, na wzór koleżanek w krajach zachodnich? Czy współpracownicy lub społeczeństwo wiedzą coś o istnieniu diagnoz pielęgniarskich? Czy dużo osób wie o możliwości ordynowania przez nas leków/wypisywania recept?

          Oczywiście, jak najbardziej. Szkoda, aby wiedza i umiejętności z badań fizykalnych zdobyte na studiach nie były wykorzystywane na rzecz pacjentów. Nasz potencjał musi funkcjonować w praktyce. Moi koledzy i koleżanki ze studiów, z pracy, z praktyk zawodowych znają mnie i wiedzą, że bardzo lubię przeprowadzać badanie fizykalne. Oni też to chętnie i całkiem naturalnie praktykują. Tak samo naturalna jest dla nas praca opierająca się na stawianiu diagnoz pielęgniarskich. Dzięki temu dowiadujemy się istotnych kwestii o stanie zdrowia pacjenta. Stetoskop to nie tylko „cenny pomocnik” na szyi lekarza, to również przyrząd, z którego powinny, wręcz muszą korzystać pielęgniarki. W całym toku studiów zgłębiałem cechy krążenia obwodowego oraz perystaltyki jelitowej i to, w jaki sposób powstają tony serca wzbudza we mnie entuzjazm i zapał, żeby w dalszym ciągu być członkiem zespołu interdyscyplinarnego wykonującego profesjonalne świadczenia z badań fizykalnych – oczywiście według kwalifikacji, które nieustannie poszerzam.

         Moi znajomi także ordynują leki, lecz póki co jest to rzadziej spotykane. Bardzo ucieszyła mnie wiadomość, że przy naszej OIPiP w Gdańsku w październiku tego roku powstała Komisja ds. Recept. To jest dla nas bardzo ważna sprawa.

         I jeszcze jedno: chcę podkreślić, iż na pierwszym miejscu, gdy stan chorego się pogarsza, jest pielęgniarka i to ona jest strażnikiem życia ludzkiego. To my rozpoznajemy stany zagrożenia życia i podejmujemy pierwsze interwencje, gdyż to właśnie pielęgniarka jest w najintensywniejszym kontakcie z chorymi. Myślę, że w Polsce powoli zaczyna to się zmieniać. Dostrzega to nie tylko społeczeństwo, ale i kadra lekarska – ta, która ceni profesjonalną współpracę i partnerstwo zawodowe. Może nie ewoluuje to dynamicznie, jak na Zachodzie, ale z biegiem czasu wizerunek pielęgniarki ze stetoskopem będzie powszechny w naszym kraju. Nikogo już to nie powinno dziwić…

         Pani Przewodnicząca, sama Pani w mediach podkreślała, że my – tak samo jak inni pracownicy medyczni, tj. fizjoterapeuci, farmaceuci i oczywiście ratownicy medyczni oraz opiekunowie medyczni, zaczynamy rozszerzać swoje uprawnienia w oparciu o kwalifikacje, oczywiście na mocy modernizowanych aktów prawnych. To się dzieje z korzyścią dla rangi tych zawodów, ale i przede wszystkim dla pacjentów.

Czy udało Ci się uratować komuś życie za pomocą stetoskopu?

Może Twoja historia da do myślenia tym, co niestety nie tylko krytykują, ale nawet wyśmiewają! U nas ciągle pokutuje wizerunek pielęgniarki z filmów, tj. „Daleko od noszy” i podobnych…

          Niejednokrotnie. Jak już wcześniej wspomniałem, w czasie studiów i staży klinicznych nauczyłem się metodą osłuchową rozpoznawać dźwięki prawidłowe i zagrażające życiu ludzkiemu. Ale zanim przystąpi się do przeprowadzania badania fizykalnego, trzeba wiedzieć, jakie części ciała osłuchujemy, co osłuchujemy lub opukujemy i w jakiej kolejności. Jeśli ktoś z moich kolegów i koleżanek nie wyraził chęci zbadania chorego, to jest ewidentnie ich problem, nie mój. Ja stanąłem naprzeciw oczekiwaniom i wykonuję to, co uznaję za słuszne. Prędzej czy później ktoś z moich kolegów i koleżanek na pewno zetknie się z sytuacją, gdzie będzie musiał skorzystać z tej cennej umiejętności, ale pod warunkiem, iż będzie wiedział, jak to zrobić. Warto te nabyte umiejętności praktykować, bo tak się stajemy mistrzami w zawodzie. Pozwolę sobie przytoczyć kilka przypadków klinicznych, w których interweniowałem.

         Pan długotrwale unieruchomiony, przyjmujący leki psychotropowe, cierpiący z powodu trudności z wypróżnieniem. Jak widzimy, wiele problemów niezwykle istotnych i męczących pacjenta. Postanowiłem, że nie mogę zbagatelizować tego problemu, zwłaszcza że może doprowadzić do fatalnych konsekwencji. Na studiach i wykładach z chirurgii pan doktor zawsze wspaniale podkreślał rangę pielęgniarki w badaniu fizykalnym jamy brzusznej. To właśnie dzięki mojej sumienności i wiedzy, jaką lekarz chirurg przekazał nam na studiach/zajęciach, byłem w stanie zareagować adekwatnie do sytuacji. Rozpocząłem badanie osłuchowe jamy brzusznej i w trakcie osłuchiwania zaniepokoiła mnie „cisza w brzuchu”, brak perystaltyki. Wówczas zapaliła mi się w głowie czerwona lampka, że brak ruchów perystaltycznych to niedrożność porażenna jelit. Natychmiast powiadomiłem lekarza podstawowej opieki zdrowotnej o zaistniałej sytuacji, że nie słychać dźwięków perystaltyki jelit. Lekarz po dokonaniu oceny jamy brzusznej chorego stwierdził niedrożność porażenną jelit. Poszedłem wraz z chorym ze skierowaniem na szpitalny oddział ratunkowy i tam – ku mojemu zdziwieniu – przyszedł chirurg, z którym miałem wykłady. Powiedziałem, że przyłożyłem membranę stetoskopu do jamy brzusznej i nie było słyszalnych dźwięków perystaltycznych. Doktor bardzo mnie pochwalił, że słuchałem jego cennych rad i uważnie notowałem. Świat jest mały, lecz nasza moc może być wielka…

         Następna sytuacja, która wymagała badania fizykalnego, miała miejsce u mnie w rodzinie i dotyczyła mojej babci. Babcia zgłosiła mi trudności w oddychaniu. Zgodnie z moją profesją zawodową i obowiązkiem bez zbędnych spekulacji dokonałem osłuchania szmerów oddechowych. Podczas końcowej fazy wydechu powietrza z płuc usłyszałem patologiczny szmer przypominający ścieranie się dwóch papierów. Wówczas powiedziałem babci, że ma natychmiast zgłosić się do lekarza rodzinnego, co uczyniliśmy.

         W trakcie wizyty i badania lekarskiego pani doktor stwierdziła zapalenie opłucnej. Wypisała skierowanie na prześwietlenie klatki piersiowej. Diagnoza okazała się strzałem w dziesiątkę. Podczas kolejnej wizyty lekarka powiedziała do mojej babci: „Wnuk uratował Pani życie. Jeśli w porę nie osłuchałby Pani, w konsekwencji mogłoby dojść do wstrząsu septycznego, a nawet zgonu”. Bardzo się wzruszyłem, że moja interwencja przyczyniła się do uratowania życia bliskiej mi osoby. PIELĘGNIARSTWO TO CUDOWNA SZTUKA!

         Kolejnym świetnym przykładem klinicznym, gdzie przeprowadziłem badanie osłuchowe, była sytuacja na sali wybudzeń. U jednego z chorych zauważyłem na kardiomonitorze tachykardię nadkomorową. Zachowałem spokój i rozsądek. Przyłożyłem membranę stetoskopu w okolice koniuszka serca, jednocześnie palpacyjnie porównywałem tętno obwodowe i wszystkie jego cechy: ilość uderzeń na minutę, miarowość. Okazało się, że pacjent miał prawidłową czynność i rytm serca. Wyjaśniło się, dlaczego u pacjenta doszło do pseudoarytmii – jedna z elektrod była nieprawidłowo podłączona, wskazując nieprawidłowy rytm serca.

         Na koniec tego pytania pozwolę sobie zacytować słowa dwóch osób. Florence Nightingale powiedziała: „Pielęgniarka musi przestrzegać zasad etyki, być oddaną, zdolną do poświęceń i szanować swój zawód, ponieważ życie ludzkie – najcenniejszy dar od Pana Boga – bardzo często spoczywa dosłownie w jej rękach”.

         Doktor Sandeep Jauhar z nowojorskiego Szpitala Prezbiteriańskiego przyznaje, że bardzo wiele zawdzięcza dobrym pielęgniarkom. Oto jego słowa: „Dobre pielęgniarki potrafią też nauczyć czegoś lekarzy”. Powiedział też: „Rzadko kiedy reaguję tak szybko jak wtedy, gdy zaufana pielęgniarka rozpoznaje zagrożenie życia”.

         Pięknie również napisał Stephen King: „Jak ocalisz jedno życie, jesteś bohaterem. Jak ocalisz tysiąc, jesteś pielęgniarką”.

         Już dawno podpisałem się pod tymi jakże cennymi słowami. Dlatego uważam, że należy wykonywać badania fizykalne i zachęcam do tego pielęgniarki i pielęgniarzy, zwłaszcza że posiadamy kompetencje w tym zakresie. Badanie fizykalne to nie jest trepanacja czaszki, nie przekraczam swoich kompetencji ani kwalifikacji, a wręcz przeciwnie – wykorzystuję potencjał i wiedzę ze studiów. Jeśli większość pielęgniarek spojrzy z mojej perspektywy, to same docenią ten wyjątkowy przywilej, jakim jest zbadanie chorego i wczesne zasygnalizowanie lekarzowi zagrożenia życia. Pielęgniarka musi umieć trafnie ocenić stan swojego chorego, a w razie konieczności podjąć szybkie decyzje.

Czy podczas dokonywania oceny fizykalnej pacjenta spotkały Cię przykre sytuacje ze strony personelu pielęgniarskiego lub innego?

          Tak, pojawiły się tego rodzaju sytuacje ze strony personelu pielęgniarskiego, gdzie m.in. jedna z pielęgniarek w gabinecie zabiegowym ironicznie skomentowała, że nie jestem lekarzem i nie powinienem używać stetoskopu. Inne wręcz myślały, że wyręczam lekarza. Jeszcze inne koleżanki powiedziały: „My i tak nie wykonujemy badań fizykalnych, to lekarz decyduje o wszystkim”.

         Niestety niektórzy utknęli w myśleniu stereotypowym. Większość pielęgniarek wyśmiewała w dyżurce moje umiejętności z zakresu badań fizykalnych i piętnowała moją osobę. Tak też słyszę od młodych kolegów i koleżanek, ale naszą rolą jest nie poddawać się, a zmieniać pielęgniarstwo na takie, jakim nas „nasączono” podczas studiów i kursów kwalifikacyjnych. Nigdy nie pozwoliłem sobie na tego rodzaju kpiny. Zawsze kulturalnie, lecz konkretnie wyrażałem swoje stanowisko w tej kwestii. To wstyd, żeby koleżanki po fachu nie miały szacunku do siebie, do swojego wizerunku – potem nie ma co się dziwić, że oddziały są zamykane, bo młode pokolenie pielęgniarskie nie decyduje się na pracę w Polsce lub w ogóle nie odbiera dokumentu Prawa Wykonywania Zawodu. Znam też osoby, które zrezygnowały z pielęgniarstwa – bo my, studiując z przyszłymi lekarzami, mamy już wymazany wizerunek służalczości, chcemy pracować wspólnie – każdy w oparciu o swoje ustawowe uprawnienia i na zasadach wzajemnego szacunku. Bywa to różnie odbierane, lecz nie przez lekarzy. Zdziwi się Pani, bo niestety przez inne pielęgniarki. A jeśli miały mi coś do zarzucenia, to kultura wymaga iść do człowieka i rozwiązywać problem twarzą w twarz, bez udziału osób postronnych lub – co jeszcze gorsze – za plecami. Nie ma się potem co spodziewać, że lekarze czy inni będą szanować pielęgniarki, skoro SAME wobec siebie nie okazują taktu i szacunku. Ale jest też i ta część Obsady pielęgniarskiej, która bardzo mnie podziwia, że dokonuję badania z troską o chorego. Jedna z moich koleżanek tak skomentowała: „Bardzo lubię, jak młodzi pielęgniarze wnoszą do zawodu coś świeżego, coś, czego my nigdy nie wykonywałyśmy”. Stwierdziła nawet, że może sama pójdzie na taki kurs. Taki pozytywny bodziec powoduje, że człowiek z przyjemnością idzie do pracy. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć szczerze, że jeszcze nikt nigdy z moich kolegów i koleżanek lekarzy nie zwrócił mi na to negatywnej uwagi. Jedna Pani doktor sama mi zaproponowała, że mam przyjść do niej na oddział i razem będziemy badać chorych. Dodała również, że nauczy mnie, jak wychwytywać wszelkie odchylenia od normy w badaniu palpacyjnym i osłuchowym, żebym w przyszłości wiedział, jak postępować do czasu przybycia lekarza. Bywają bowiem sytuacje nagłe/pilne. Inna lekarka poprosiła mnie, żebym powiedział, jakie zmiany patologiczne są na jej palcu. Poprosiła, żebym palpacyjnie dokonał analizy i stwierdził, co to jest za zmiana. No więc spełniłem prośbę pani doktor, choć byłem w szoku, że lekarka poprosiła mnie o tę czynność, nigdy nie spodziewałem się takiego zdarzenia. Po dokonaniu badania palpacyjnego stwierdziłem u pani doktor guzki zwyrodnieniowe, które mogą z czasem doprowadzić do guzków Heberdena. Pani doktor uśmiechnęła się i skomentowała krótko: „Dobry jesteś, idź na medycynę”.

         Miło to usłyszeć, ale skończyłem już studia pielęgniarskie i pragnę być dobrym PIELĘGNIARZEM. Na sam koniec chcę powiedzieć, że od innej lekarki dostałem w prezencie stetoskop za wiedzę. Zaprosiła mnie do swojego gabinetu i poprosiła, żebym wybrał sobie z wieszaka na ubrania któryś ze stetoskopów. Cenię go, bo wspaniale jest być docenionym!

         Podsumowując: dużo pielęgniarek mnie popiera, lecz niestety większa część woli stereotypową pozycję. To jest niestety bardzo niekorzystne dla naszego wizerunku…

Czy w Polsce powinno powstać więcej hoteli pielęgniarskich? Czy inne wabiki, zachęty, ułatwiacze do startu w życie zawodowe? Pytam, bo sama w taki sposób zaczynałam i było to niezwykle pomocne.

             Tutaj nie powinno się zwlekać z budową placówek dla pracowników ochrony zdrowia. Wiemy też, że jest dużo pustych budynków. W dzisiejszej dobie personel medyczny jest w szczególności na pierwszej linii frontu i chcąc zapewnić bezpieczeństwo sobie, rodzinie, pacjentom, rząd powinien reflektować ten plan oraz np. samorządy terytorialne zainteresowane pozyskaniem personelu pielęgniarskiego. Powinien zadbać o odpowiedni transport dla pracowników ochrony zdrowia, aby móc dotrzeć do miejsc, w których występują braki w kadrze medycznej bez względu na to, w jakiej części Polski znajduje się szpital. Takie rozwiązania są stosowane w innych krajach UE. Rząd musi być elastyczny dla nas medyków i zrobić wszystko, aby młody personel medyczny nie wynajmował mieszkań, które są drogie i często gęsto nie stać nas na dodatkowe opłaty i czynsze, zwłaszcza na początku kariery medycznej. Moje starsze doświadczone koleżanki i koledzy opowiadali mi, że dawniej lekarzom, pielęgniarkom przyznawano pokoiki z dostępem do toalety i kuchni. Opłaty za hotele pielęgniarskie były zdecydowanie niższe, co skutkowało bonusem w postaci wzrostu kadry pielęgniarskiej. Przede wszystkim nie było tak odczuwanej inflacji. Pielęgniarki otrzymywały wynagrodzenie niższe aniżeli w czasach obecnych, ale za przysłowiowe pięć złotych można było kiedyś kupić całą reklamówkę pomidorów lub tanio zjeść w stołówce dla studentów czy medyków. Dziś to jest niemożliwe. W całej Polsce jest bardzo duży wybór mieszkań do wynajęcia, ale niestety ceny są postrachem dla młodych pielęgniarek i pielęgniarzy. Jeśli młoda pielęgniarka na samym początku otrzymuje wynagrodzenie 2500 zł na rękę, a z tego trzeba opłacić czynsz, rachunki i zakupić artykuły codziennej potrzeby: żywność, środki czystości itp., to niestety nie zdoła się utrzymać. Dlatego zmuszona jest na samym starcie pracować na dwóch etatach lub wyjechać do innego kraju. Już nie wspomnę o dodatkowych osobistych potrzebach typu: kosmetyki, ubranie, książki zawodowe i relaksacyjne – to staje się komfortem. Na kino, teatr czy operę brakuje już czasu i pieniędzy. Dlatego uważam, że trzeba wdrożyć odpowiednie działania dotyczące budowy hoteli pielęgniarskich lub przekształcania w nie wolnych budynków, a to z kolei przyczyni się do zatrzymania młodej kadry pielęgniarskiej i napływu młodych ludzi do tego jakże trudnego i odpowiedzialnego zawodu. Trójmiasto to piękny region, ale życie jest bardzo drogie. Tylko takie inicjatywy ze strony rządu czy samorządu terytorialnego spowodują, że my, młodzi medycy, będziemy dla pacjentów w Polsce. Za granicą takie procedury zostały dawno opracowane i pielęgniarki mają swoje odpowiednio wyposażone mieszkania wraz z godziwym wynagrodzeniem za pracę, którą wykonują. Mamy w Polsce naprawdę bardzo dobrze wykształconą kadrę lekarzy, pielęgniarek i jesteśmy rozchwytywani na całym świecie. Unia Europejska jest w stanie zdrenować każdą naszą ilość. Ubolewam nad tym, że młoda obsada pielęgniarska w Polsce nie ma przede wszystkim zabezpieczenia mieszkaniowego i finansowego. Wciąż nam daleko do tego, co oferują pielęgniarkom kraje Unii Europejskiej. Wynika stąd, że my, młode pielęgniarki, młodzi pielęgniarze, jesteśmy kuźnią i prezentem dla wszystkich zakątków świata, a samorządowcy zapominają, że Polska jest w czołówce krajów o bardzo niskim wskaźniku pielęgniarek. Jestem ciekaw, co się będzie działo, gdy połowa albo i więcej pielęgniarek odejdzie na emeryturę. Dlatego uważam, że nie powinno się prowadzić długich dywagacji, tylko zacząć wprowadzać hotele pielęgniarskie i zapewnić transport na terenie całej Polski.

            Innego rodzaju zachęty powinny być wymyślone i praktykowane wobec starszych pielęgniarek, np. pomoc w podkurowaniu zdrowia, a tym z uprawnieniami emerytalnymi, np. na wzór Holandii, za pracę na 3/4 etatu płacić jak za cały.

Co powinno według Ciebie i młodej kadry, z którą masz doskonały kontakt, ulec zmianie, jeśli chodzi o zawód pielęgniarki?

 

            Zmiany powinny dotyczyć: przyjaznego wdrażania w zawód, szanowania się mimo różnicy pokoleniowej, jak np. u lekarzy cyt. „Szanowny Kolego” etc., i docenienia naszego potencjału, a nie podkreślania, że na studiach to nas dziwnie nauczyli, bo życia nie znają. ZMIANY, ABY BYŁY ZACHĘCAJĄCE, muszą dotyczyć wzrostu wynagrodzeń w pracy pielęgniarki. Jak już wcześniej wspomniałem, zawód pielęgniarki to zawód zaufania publicznego. To piękna, ale ogromnie odpowiedzialna praca, wymagająca potężnej wiedzy i umiejętności m.in. manualnych, a także odporności na stres i umiejętności szybkiego skutecznego reagowania etc... Niejednokrotnie od jej decyzji – decyzji pielęgniarki – będzie zależało życie chorego. To właśnie my, pielęgniarze i pielęgniarki, czuwamy całą dobę nad pacjentami, monitorując parametry życiowe i alarmując lekarza o patologiach i stanach zagrożenia życia. Pielęgniarka musi pracować niemalże wszystkimi zmysłami: wzrokiem służącym do obserwacji chorych; węchem np. w przypadku wystąpienia kwasicy cukrzycowej czy zakażenia; słuchem potrzebnym do osłuchania stetoskopem wydzieliny zalegającej w drogach oddechowych; dotykiem, którym oceniamy perfuzję obwodową, czy chory jest ochłodzony czy rozgrzany lub ma na powłokach skórnych zimny pot. Nie można sobie pozwolić na żadne zaniedbanie i zbagatelizowanie objawów niebezpiecznych dla życia i zdrowia pacjenta. My, pielęgniarki i pielęgniarze, jesteśmy również odpowiedzialni za podawanie chorym lekarstw i wynikające z tego szkody. Jak każdy człowiek może popełnić błąd, tak i nam, pielęgniarkom i pielęgniarzom, może zdarzyć się pomyłka, lecz niestety konsekwencje mogą być dla nas tragiczne, a dla chorego może to oznaczać ostatni dzień życia. Pracę pielęgniarek paraliżuje również tona dokumentacji, którą niestety musimy uzupełniać na bieżąco, a do tego wszystko raportować w systemie komputerowym. Przez te sytuacje niekiedy nie jesteśmy w stanie zapewnić chorym opieki na takim poziomie, jaki powinien być zagwarantowany. Do tego dochodzi zbyt mała ilość pielęgniarek przypadająca na jednego chorego (TO SĄ WŁAŚNIE WARUNKI PRACY – KTÓRE SĄ CAŁKIEM INNE W UE). Pracowałem w jednej placówce, gdzie przypadało mi 110 chorych. Naprawdę! To jest kpina!!! Szybko zrezygnowałem. To tylko namiastka obowiązków, jakie musimy wykonywać. W ostatnim czasie były przeprowadzone ankiety, z których jasno wynikało, że pielęgniarki oraz strażacy są „na pierwszej linii ognia” w walce o życie ludzkie. Jeśli chodzi o siatkę płac w pielęgniarstwie, to niestety nie zachęcają nas młodych pielęgniarzy do podjęcia pracy. Rząd przeznacza finanse na różne wg siebie ważne cele, natomiast dla młodego pokolenia pielęgniarek, które na samym początku kariery dostają 2500 zł na rękę, pieniędzy wciąż brakuje – to jest niegodne. Teraz słyszymy, że nawet ZEMBALOWE jest niepewne, bo nie jest zagwarantowane żadną ustawą ani rozporządzeniem. Wrze na ten temat w mediach i ludzie już się szykują, aby w styczniu ewentualnie pakować walizki. Obcy język nie jest dla naszego pokolenia żadną barierą! Nie mam nic do przysłowiowego ogrodnika czy sprzątaczki, którzy też ciężko pracują, ale skoro oni nie mają pod opieką życia ludzkiego i ich pobory wahają się w tym samym przedziale co nasze otrzymywane na samym początku, to jest to bardzo przykre. Nie ma żadnych spektakularnych reakcji, żadnej furtki, która otwiera się dla tego zawodu. Wszystko, co zostało wywalczone, jest obecnie zagrożone, a de facto przy wzroście w ostatnich latach pensji minimalnych – zaczyna nas z nimi zrównywać. Młoda pielęgniarka, która rozpoczyna pracę, powinna otrzymywać wg mnie i moich znajomych nawet 5000 zł na rękę. To by była skuteczna zachęta i coś na tym można w kraju zbudować, tzn. mieszkać, dokształcać się, żyć jak człowiek, a nie jak tzw. koń w cyrku, który pracuje na okrągło. Skoro w krajach zachodnich koleżanki i koledzy dostają 3-5 tys. euro wraz z dodatkami za dyżury świąteczne, to dlaczego w Polsce nie możemy dostać chociaż przybliżonej do wyżej wymienionej kwoty za tę pracę, którą świadczymy na rzecz życia i zdrowia społeczeństwa? Mam nadzieję, że nasz Rząd zrehabilituje się i doceni finansowo polskie pielęgniarki, które ceni cały świat, bo wkrótce ich wcale nie będzie, a widmo zamykania oddziałów z tego powodu już następuje. Pozwolę sobie przytoczyć słowa jednego z lekarzy, który powiedział, że: „Jeśli na oddziale jest najlepszy lekarz, a słabo wykonująca obowiązki pielęgniarka, to chory jest w zagrożeniu, natomiast jeśli jest najgorszy lekarz, a dobrze wykształcona pielęgniarka, to życiu chorego nic nie zagraża”.

            Mam nadzieję, że nasze marzenia młodych polskich pielęgniarek i pielęgniarzy wkrótce się spełnią i na konto co miesiąc wpłynie kwota 5000 zł, a nie jałmużna, jak dotychczas.

            Dziękuję za wywiad, o który sam poprosiłem, bo wiele mówi się w kuluarach czy mediach społecznościowych, a ja chciałem to Państwu przekazać ode mnie, dziękując jednocześnie za to, co z wielką determinacją dla nas się czyni – lecz proszę pamiętać: dla nas to niewystarczająco, bo młodzież chce godnie pracować i żyć, a uzupełniania i wdrażania w życie wiedzy oraz odpowiedzialności się nie boimy.

 

            Panie Dawidzie, dziękuję za Pana każde zdanie, uczymy się siebie wzajemnie całe życie. Wiem i doceniam, że teraz zgłosił się Pan do pracy do walki z Covid-19. Wiem też, że zawalczenie o Was młodych – niecierpliwych, ale i starszych – już chyba za mocno cierpliwych – jest warte każdej ceny i determinacji!!!

Partnerzy
Polecamy bardzo ciekawy Fanpage ds. Recept
Informacja o IBUK LIBRA
POLECAMY MAGAZYN PIELĘGNIARKI I POŁOŻNEJ
Indywidualna i Grupowa Praktyka
Regulaminy
Medycyna szkolna
System Monitorowania Kształcenia (SMK)
Oferty Pracy
Oferty Pracy
Prawnik odpowiada
Ośrodek Edukacyjno-Informacyjny
Biuletyn
Wywiad z młodym Pielęgniarzem
Centrum Wsparcia Imigrantów i Imigrantek infrormacje
Pobierz Biuletyn Informacyjny
biuletyn